Z Anią na zdjęcia luźno umawialiśmy się już wiele razy, ale gdy na jej instagramie padło hasło: „Skracam włosy!”, to wiedziałem, że muszę działać szybko!
Tego samego dnia umówiliśmy termin sesji! Za mną od dawna chodziły zdjęcia z dłuuuugim warkoczem, Ania wyciągnęła z szafy piękną zwiewną sukienkę i mieliśmy gotowy zamysł sesji. Kilka dni później napisała, że zrobi jeszcze wianek! I jak się okazało, grał on na sesji główne skrzypce. Zmienialiśmy stylizacje, sposób uczesania, klimat zdjęć – a wianek niezmiennie pozostawał na jej głowie.









Zaczęliśmy od klimatu malarskiego. Jedno duże źródło światła padające pod kątem na Anię i na brązowe tło. Już po kilku zdjęciach wiedziałem, że będzie bosko! Praca z doświadczoną modelką to zupełnie inna bajka. Dzięki temu, że nie musiałem się skupiać na ustawieniu dziewczyny do zdjęć (tylko czasami korygowałem jakieś drobiazgi), mogłem całkowicie poświęcić się sprawom technicznym i ponieść się chwili! Po krótkiej chwili zaczęliśmy się nawzajem napędzać! Gdy oglądałem zdjęcia na ekranie aparatu na pewno było widać po mnie, że jestem zachwycony – nigdy tego nie ukrywam. Od razu pokazywałem Ani i jej też się bardzo podobało. Wracaliśmy do pracy i tak w kółko, póki nie wyczerpaliśmy tematu, a to troszkę trwało, bo wykorzystaliśmy także fajną drewnianą latarnię, którą dorwałem kiedyś w pepco, a pod koniec Ania rozpuściła swój warkocz i dzięki temu możecie obserwować jej piękne włosy w pełnej krasie!



Potem na scenę obok wianka weszła narzutka z makramy, którą zamówiłem kilka miesięcy wcześniej i jakoś nie było okazji jej wykorzystać. Do tego moje ulubione światełko, o którym pisałem przy okazji sesji z Wiktorią i wyszło mega.
Na końcu zapytałem Ani, czy nie dołączy do grona bogiń atelier Bolano… Zgodziła się i przyodziała tylko biały materiał. Wianek do tej stylizacji pasował także idealnie i lecieliśmy dalej z pomysłami! Ba! Wyciągnąłem gdzieś z kąta nawet zabawkowy łuk, który kupiem z 10 lat temu na potrzeby innej sesji i od tej pory po prostu leżał i czekał na lepsze czasy. No! Ale się doczekał!



Chyba się troszkę rozpisałem przy okazji tego wpisu, ale bardzo fajnie wspominam tę sesję. Wierzę, że Wam również spodobały się zdjęcia, które dołączyłem. Ania jeszcze powróci w jednej stylizacji bez wianka, ale to za jakiś czas. Do następnego!
