Długo się zastanawiałem, jak nazywać te konkretne sesje, które wykonuję w studio. Opowiadałem zawsze potencjalnym klientom o kolorach, odblaskach i odbiciach. Potem oczywiście pokazywałem zdjęcia z poprzednich sesji, ale brakowało mi konkretnej nazwy, która jednocześnie dawała jakieś miano temu, co robię, a także działała na wyobraźnię.

I wtedy przyszedł maj i mocna aktywność naszego słonka, które zaserwowało nam na kilka nocy niezwykłe atrakcje na niebie. Cała Polska oszalała na punkcie zorzy i wtedy mnie olśniło.

Przecież mam swoją zorzę w studio!

Od teraz sesje w klimacie, który zobaczycie w tym wpisie, nazywał będę sesjami zorzowymi.

Jak doskonale widać ten styl pasuje do wielu rodzajów sesji. Można z takim światełkiem zrobić niesztampowe kolorowe portrety. Sesja wizerunkowa w takim stylu to też na pewno byłby sztos! No i oczywiście sesje kobiece. Piękna sprawa!

No i na koniec dodam tylko, że dopiero liznąłem temat sesji zorzowych. Jeszcze będę na pewno coś zmieniał i rozwijał temat. W tym stylu drzemie jeszcze wiele możliwości! A na razie zapraszam Was do działu Sesje Zorzowe w zakładce Portfolio, gdzie znajdziecie więcej zdjęć!