Od jakiegoś czasu nie przepadam za latem. Te absurdalnie wysokie temperatury totalnie do mnie nie przemawiają i to zupełnie nie jest mój komfort termiczny. Ale jest kilka rzeczy w tej porze roku, za którymi tęsknie w pozostałej części roku. To bardzo długie dni, ciepłe wieczory i piękne zachody słońca. I teraz, w listopadzie, bardzo mi tego brakuje. Ale to dobra pora na wspominki sierpniowej sesji.
Na tę sesję umawialiśmy się z Nikolą chyba z miesiąc. Każdy kolejny termin musieliśmy przekładać, bo pogoda płatała figle, a wymarzyliśmy sobie sesję w złotej godzinie. W końcu na początku sierpnia po prostu zaryzykowaliśmy. Prognozy nie były zbyt klarowne, ale okazało się, że tego wieczora wszechświat nam sprzyjał. Akurat na czas naszej sesji wyszło słoneczko i mogliśmy zrobić fajne klimatyczne zdjęcia.






Zaczęliśmy od zdjęć na pomoście. Wszystko zagrało idealnie – słońce robiło piękne flary na obiektywie, Nikola cudownie pozowała, a do tego czasami zrywał się delikatny wiaterek, który rozwiewał rozświetlone przez promienie zachodzącego słoneczka włosy. No po prostu bajka! Od razu wiedziałem, że będą super zdjęcia! A jak jeszcze siadłem do obróbki, to nawet czarno-białe wyszły super! Zerknijcie poniżej!






Jak już skończyły nam się pomysły na pomoście, to poszliśmy w pobliskie szuwary i zrobiliśmy sporo zdjęć w wodzie. Słoneczko już praktycznie zaszło, ale było jeszcze troszkę ciepłego światełka, które robiło niesamowity klimat. No i w końcu Nikola dała się sfotografować ze swoim cudownym uśmiechem! <3




Z tej części sesji czarno-białe zdjęcia także wyszły cudownie!




Brakuje mi takich sesji plenerowych. W ostatnim czasie mocno zamknąłem się w studio i pracuję ze światłem błyskowym. Ta sesja to było naprawdę coś fajnego i dało mi dużo radości. Mam nadzieję, że uda mi się częściej umawiać z kimś na plenerowe zdjęcia.
